Śniło mi się, że zabiłam kogoś z mojej rodziny. Nie pamiętam już nawet kogo. Właściwie to pomogłam mu umrzeć szybciej. Najprawdopodobniej była to moja ciotka. Ponieważ pamiętam, że jej syn patrzył na mnie z dezaprobatą i jakby lekkim przestrachem, a ja wzruszyłam ramionami mówiąc "No co? I tak prędzej czy później by umarł/a".
Ogólnie nie pamiętam tego zbyt dokładnie, ale we śnie nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, a jedynie myśl że na prawdę pomogłam rodzinie uwolnić się od kogoś. Nie śnił mi się sam akt zabijania, a jedynie pewność, że to zrobiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz